niedziela, 6 stycznia 2013

Pytanie na śniadanie ---> szczęście

Pod ostatnim pytaniem pojawiło się 5 komentarzy, z czego jeden był od mojej mamy i się nie liczy :)

Dwie z Was (Marta i visana) uważają, że blog zmian nie potrzebuje - bardzo mi miło z tegoż powodu.
Calla podpowiada, aby zmieniać bloga według własnej intuicji - mam nadzieję, że mi się to udaje, a Anna Szysza dopiero do mnie trafiła, więc nie chce się wypowiadać :)

Bardzo Wam dziękuję!

A teraz zapraszam do rozmowy o... szczęściu :)


Czy czujesz się szczęśliwa?

A jeśli nie, to co sprawiłoby, że staniesz się osobą szczęśliwą?


To dosyć ważne pytanie, bo często uważamy, że nie jesteśmy szczęśliwe, a po głębszych przemyśleniach okazuje się, że nie ciężko nam wymyślić to coś, co sprawi, że będziemy szczęśliwe.
A jeśli Ty wymyśliłaś, to coś, to zrób to i bądź szczęśliwa!  : )

Przeczytałaś? Napisz, co o tym myślisz :)
Czemu ludzie tak często chodzą smutni?
Czemu czują się nieszczęśliwi?
Nie lepiej cieszyć się po prostu z tego, co się ma?

18 komentarzy:

  1. mam wrażenie, że wszyscy chcą jeszcze czegoś, żeby być szczęśliwym. Oczywiście są chwile, kiedy czujemy się baaardo szczęśliwi i zapytani wtedy na pewno potwierdzimy ten fakt. Szkoda, że to nie zdarza się często. Myślę, że każdy może zrobić coś dla siebie i postarać się, żeby temu szczęściu pomóc, ale nie ma idealnego rozwiązania- a szkoda:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale wiem, czego życie mi skąpi i co uczyniłoby mnie szczęśliwą. Jednak z przyczyn ode mnie niezależnych nie mogę tego mieć. Trudno wówczas silić się na uśmiech w każdej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak zmęczona pracą zaczęłam się na siłę uśmiechać. O dziwo, byłam mniej zmęczona. Kiedyś czytałam, że nasze ciało do produkcji endorfin potrzebuje jedynie miny, która wskazuje na uśmiech :)

      Usuń
  3. ja mam wrażenie, że czasami ludzie gonią za tzw. "prozaicznym szczęściem" - taki kij z wiecznie uciekającą marchewką :). Ja uważam, że jestem szczęśliwa, mam cudną rodzinę, kochane dzieci, pasje w której się realizuję i jedyne co moze mnie uszcześliwić to praca zawodowa od 8 do 15 :-) i doba mająca zamiast 24 h przynajmniej 36h :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak czasu każdy chciałby mieć więcej, ale czy wtedy potrafilibyśmy go należycie wykorzystać? Czy jeśli doba miałaby 20 godzin, to nie chcielibyśmy 24? :)

      Coraz częściej zauważam, że szczęście człowieka polega na posiadaniu rodziny i odnalezieniu czegoś, co daje nam radość (czyt. pasji).

      Usuń
  4. Dopiero w obliczu tragedii w swoim kręgu albo w najbliższym otoczeniu, jak np. śmierć dziecka podczas zabawy, kalectwo w wyniku wypadku, poważna choroba, ludzie dostrzegają,uświadamiają sobie że to co mają lub mieli,jest szczęściem. Docenia się bliskie osoby i to co się posiada, wtedy nawet plucha na dworze i utrata pracy jest niczym wobec tego wszystkiego. Uśmiechajmy się częściej nawet do ludzi ,których nie znamy, bo może to być ostatni promyk szczęścia w ich życiu,jak śpiewały Czerwone Gitary "uśmiech jest najdroższy choć nic nie kosztuje". Jestem najszczęśliwszą osobą, bo mam kochającą rodzinę, zdrowie jako tako nam dopisuje, niewiele posiadamy, ale mamy siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że tak często dopiero tragiczne sytuacje uświadamiają nam, co mamy i kogo mamy przy sobie. Żałuję, że nie potrafimy się uśmiechać do przechodniów. To takie miłe :) A uśmiech od razu sprawia, że czujemy się szczęśliwsi!

      Usuń
  5. Tak. Po prostu. Wystarczyła odrobina dystansu do siebie i świata. I skupienie się na tym, co naprawdę ważne.
    Rzucam ogólnikami, bo to, co jest pomiędzy mną a moim chłopem ciężko opisać. Ciężko opisać tak, aby było odebrane we właściwy sposób. Jednak sposób, w jaki ze sobą jesteśmy jest genialny i idealny ;) I da się żyć, nawet ze skrzeczącym kotem za głową i kłócącymi się współlokatorami. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest najważniejsze: nie ważne, czy cały świat Was rozumie, ważne, że Wy się rozumiecie. :)
      Gratuluję i życzę hm... jeszcze większego poczucia szczęścia.

      Usuń
  6. Gdzieś przeczytałam, że poczucie bycia nieszczęśliwym z nieodłącznym narzekaniem to nasza cecha narodowa, ponadto w zimie z powodu deficytu słońca stan ten się potęguje. Może. Mnie czasami dopada melancholia, smutek czy depresja i niewiele wtedy pomaga, to jakiś stan wewnętrzny niezależny od wszystkiego a najbardziej niezrozumiały dla osób postronnych. Ponoć za szczęście odpowiadają hormony, a mi się wydaje, że odpowiedni punkt odniesienia i umiejętność nabrania dystansu do problemów czy siebie. Dla niektórych to trudne, ale czasami wystarczy jakiś mały bodziec. Grunt to znaleźć w sobie siłę do zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak my Polacy :) O chmurach też słyszałam, ale jak to łatwo znaleźć sobie wytłumaczenie do narzekania?
      Świetnie to wszystko ujęłaś! Odnajduję się bardzo w tej odpowiedzi.

      Usuń
  7. Jestem szczęśliwa mam męża, dziecko o którym zawsze marzyłam , wspaniałą rodzinkę. Tylko z ludźmi to bywa często tak, gdy już coś mają to staje się to dla nich normalne i szybko się do tego przyzwyczajają. Nie cieszą się tym co już mają, tylko chcą coś nowego. Wyznaczają sobie cel dzięki któremu myślą ze jak już to osiągną to na pewno będą szczęśliwi. A to nie prawda. Zawsze będzie mało!! Sądzę, ze wyznaczanie sobie ciągle nowych celów nie jest czymś złym, wręcz przeciwnie. Marzenia są każdemu w życiu potrzebne. Jakie nasze życie było by ponure jak byśmy nie marzyli? Tylko pamiętajmy, ze jeżeli spełnimy jakieś marzenie to nagle nasz świat nie zrobi się kolorowy i nasze życie diametralnie się nie zmieni. Doceniajmy to co mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie napisane. Nic dodać, nic ująć.

      Usuń
  8. Generalnie czuję się szczęśliwa. Muszę jednak przyznać, że z natury jestem zrzędliwa i pesymistycznie nastawiona więc raczej prędzej wyłapię u siebie wszelkie negatywne myśli i emocje niż pozytywne. No i oczywiście miewam tzw. doły, kiedy "nikt mnie nie kocha..." "jestem do niczego..." itp. Zazdroszczę ludziom, którzy mają dużo życiowej energii i chodzą zadowoleni. I cieszą się ze wszystkiego. Chociaż po cichu podejrzewam, że muszą palić jakieś zioło żeby osiągnąć taki stan ;) Moje przekonanie o własnym szczęściu opiera się m.in. na tym, że trudno mi wymyślić co byłoby mi potrzebne do szczęścia. Chociaż nie... już wiem... święty spokój. Tego mi ostatnio bardzo brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, Ci zadowoleni też łapą doły, ale bardziej we własnym, domowym zaciszu, ale może się to dziać w bardziej intensywnie, bo rzadziej.

      Życzę Ci świętego spokoju :)

      Usuń
  9. Jestem szczęśliwa! :D Choć moje studia bywają porażką, a inne potknięcia i gorszy humor też się zdarzają, to mówię to z czystym sumieniem. :) Dla mnie - póki co - szczęściem jest kochać i być kochaną + mieć święty spokój. Są rzeczy, które zasłaniają mi moje szczęście: jak się nie ma kasy, to się kombinuje skąd ją wziąć, jak się zachoruje, to się myśli o łóżku i odpoczynku, a jak się ma miliard egzaminów, to się umiera ze stresu i niewyspania. :p Ale to są chwilowi złodzieje uwagi. Jak tylko mały problem zniknie, to można spokojnie cieszyć się życiem. :)

    I nie myślę, że ludzie nie są szczęśliwi, bo ganiają za różnymi rzeczami. Do szczęścia nie trzeba świadomości, na takiej zasadzie jak nie zaczynamy kogoś kochać dopiero gdy zdamy sobie z tego sprawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, jakbyś pisała o mnie :)
      Świetnie to ujęłaś. Bardzo mi się podoba.

      Usuń

Dziękuję za napisanie tego komentarza. : )
Użytkowników anonimowych zapraszam do pisania e-maili: kasiulkowe@gmail.com

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...