środa, 12 czerwca 2013

Jak wycenić rękodzieło? ---> szydełkowa torebka

Ceny rękodzieła to temat rzeka... Na początku miałam ogromny problem z wyceną moich prac. Sprzedawałam je po kosztach, bo przecież "mało umiem i nie są warte więcej". Z czasem ceny zaczęły się podnosić. Część osób odmawiała zakupu lub po prostu przestawała się ze mną kontaktować, gdy podałam kwotę. Wtedy wiedziałam, że cena jest dobra, bo rękodzieło nie może być tanie!

Jak pomyślimy o jakiejś zastawie malowanej ręcznie, to od razu mamy przed oczami ogromne sumy i zgadzamy się z nimi, prawda? A potem się okazuje, że sprzedajemy swoje prace w cenie przedmiotów robionych masowo. Ileż razy patrzyłam na ceny produktów w sklepach i podawałam swoje troszkę wyższe, aby klient się zgodził je kupić... Moje rękawiczki dla zakochanych osiągnęły zadowalającą dla mnie cenę. Pora zrobić to samo z resztą produktów.

Niedawno przeczytałam artykuł yadis na ten temat wyceny rękodzieła, później wzięłam się za liczenie tego, ile powinna kosztować moja torebka w kwiatki...


Wynagrodzenie netto w roku 2013 wynosi 1181,38zł, więc po podzieleniu przez 160 godzin (tyle według Kodeksu Pracy może pracować człowiek w ciągu 5-dniowego tygodnia pracy) otrzymujemy 7,38zł/h.

Zrobiłam już pięć torebek w kwiatki, z czego trzy były robione na zamówienie. Każda zrobiona z innej włóczki. Pierwsze dwie robiłam z zapasów i po prostu dokupiłam potrzebne motki, gdy zabrakło mi jakiegoś koloru, dokładnie nawet nie wiedziałam, ile kosztowały mnie materiały.

Moje początkowe wyliczenia:
  • 50zł włóczka,
  • 5zł podszewka,
  • 20zł usługa krawcowej,
  • 100zł robocizna (10 godzin na zrobienie kwiatków + schowanie nitek i 1 godzina na zrobienie rączki).
razem: 175zł. Klientki się zgodziły. W czasie pracy okazało się, że wcale nie jest tak pięknie i moje 100zł za robociznę cudownie topnieje. Wszystko zależało oczywiście od włóczki, jakiej użyłam, a najgorzej było przy brązowej torebce.

Ostateczne koszty dla brązowej torebki:
  • 90zł włóczka,
  • 7zł podszewka,
  • 10zł usługa krawca,
  • 5zł dodatki (żyłka i wypełnienie do rączki, zatrzask i zapięcie magnesowe),
  • 13zł wysyłka,
  • na robociznę ze 175zł zostało 50zł (15 godzin zrobienie kwiatków, 2 godziny chowanie nitek, 4 godziny zrobienie rączek), co daje 2,42zł za godzinę.
Oczywiście nie doliczyłam wyjścia po materiał na podszewkę, włóczkę (dwie-trzy wizyty w pasmanterii) oraz wizyty na poczcie.

Pora pójść do rozum do głowy i policzyć wszystko jak trzeba :) Potem od razu podawać ludziom przybliżony kosztorys i z góry być przygotowanym na rezygnację, a więc tak:

Rozsądne koszty wykonania torebki:
  • przygotowanie: zakup włóczki, materiału na podszewki i innych dodatków - około godziny (znoszenie niemiłej Pani w pasmanterii z materiałami też się liczy do kosztów? :D )
  • wykonanie: 15 godzin kwiatki, 2 godziny schowanie nitek, 2,5 godziny zrobienie rączek (bez zszywania) i przyczepienie zapięcia magnesowego,
  • oddanie do krawca: usługa kosztuje 10zł i pochłania jakieś pół godziny mojego czasu,
  • wykończenie: 1,5 godziny zszycie i wypełnienie rączek, wszycie zatrzasku,
  • zdjęcia: pół godziny,
  • pakowanie i wysłanie: 1 godzina.
ostateczny czas: 24 godziny, co daje 24*7,38=177,12zł
cena usługi krawca: 10zł
koszt materiałów: około 70-90zł włóczka, 7-10zł materiał, 5zł dodatki.
koszt wysyłki i pakowania: 12-14zł

minimalny koszt wykonania torebki: 281,12zł
maksymalny koszt wykonania torebki: 306,12zł

Czy przesadzam? Możliwe :)
Cena torebki na pewno wzrośnie z 175 zł, ale na pewno nie do 280 zł.

44 komentarze:

  1. Świetny artykuł i w wielu punktach się z Tobą zgadzam, ale to nie zmieni faktu, że ludzie muszą zacząc chciec płaci za rękodzięło rozsądne pieniądze. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety znam to...usłyszałam,że za "kocyk szydełkowy" bagatelka...200 X 220 cm...więcej niż 100 zł...za robociznę mi nie klientka nie zapłaci...jak "robiące" wiedzą zrobienie kocyka zajmuje chwilkę (kolorowe kwadrat granny square- zmiana koloru włóczki i chowanie nitek)...tak więc...zaproponowałam Pani,żeby zrobiła go sobie sama! Dlatego też przeważnie robię dla siebie, oraz obdarowuje bliskich...a na pytanie za ile byś mi to zrobiła?...odpowiadam z uśmiechem;)- nie stać Cię! Wiele osób chciało by mieć oryginalne, ręcznie robione rzeczy...nic prostszego;)proponuję...zakolegować się z innymi maniakami i się wymieniać;)
    Koszty włóczek, nici, materiałów pomocniczych...inwestycja w narzędzia...to wszystko jest takie "przezroczyste" niewidzialne i tego nikt spoza nie bierze pod uwagę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Trzeba czekać na takich, którzy zapłacą, ile trzeba, a reszta niech się sama uczy :)

      Usuń
    2. Ja miałam klientkę, która za olbrzymią chustę w kształcie trójkąta (chusta na szerokość ramion z wyciągniętymi rękoma, wygląda jak skrzydła) chciała mi zapłacić 50 zł... Przecież to ok 80 godz mojej pracy! A gdzie materiał?
      Co prawda chusta była robiona dla mnie i jeszcze drugą taką zrobiłam dla koleżanki, nie miałam ochoty jej sprzedawać, ale poczułam się jak szlam na dnie kałuży po takiej wycenie...

      Usuń
    3. Wybacz, ale odpowiedź: "nie stać Cię" jest moim zdaniem niegrzeczna. Należy po prostu podać cenę.

      Usuń
    4. niegrzeczne to jest proponowanie 50 zł za robotę ... niektórzy inaczej nie zrozumieją...ja proponuję wykonanie np. chusty za 15 zł - zestaw IKEA ...włóczka 13 zł ...szydełko 2 zł...opis dodaję gratis .....

      Usuń
  3. Dlatego też swoje prace wyceniam tak jak na to zasługują.Ja wiem co to rękodzieło i oferuję produkt doskonałej jakości-więc nie ma w tym ani zarozumialstwa,ani przesady.
    Od zawsze twierdziłam że rękodzieło to luksus.Jeśli kogoś nie stać na takowy to niech przynajmniej nie krytykuje,a już na pewno się nie obraża(bo i to mi się zdarzyło)
    Jeśli ja się nie będę szanować,to i nikt mojej pracy nie uszanuje ;)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś o tym wiem :) Ale niestety, kiedy niektórzy słyszą jakie są ceny rękodzieła to od razu rezygnują.. Mimo, że są niektórymi pracami na prawdę zachwyceni. Osoby, które doceniają rękodzielników i ich prace są w stanie dać tę wyższą cenę. Ta wyższa cena to zazwyczaj taka, która odzwierciedla wartość tego rękodzieła. Bo niektórzy mogą czasem przesadzać i ją bardzo zawyżyć. Ale widocznie tak cenią swoją pracę :) Zazwyczaj staram się wyceniać swoje prace mniej więcej tak jak Ty to robisz. Ale czasami trzeba tę cenę z pewnych względów i tak zmniejszyć. Takie kalkulacje są najlepszym rozwiązaniem :)Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kasiulku...jeszcze trzeba uwzględnić w artykule czas,który poświęciłaś na zdobycie umiejętności ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta słowa o tym szanowaniu! Super :)
      Zdobycie umiejętności? Nadal się uczę... Nowe wzory, nowe połączenia oczek, nowe gatunki włóczek no i nowe całe projekty.

      Usuń
    2. No właśnie!Dużo czasu zajmuje nam doskonalenie się.Nasz czas też jest cenny :)

      Usuń
  6. W pełni zgadzam się z komentarzami powyżej. Rękodzieło powinno mieć swoją cenę odpowiadającą nakładowi pracy i poniesionym kosztom materiałów użytych do jego zrobienia. Jestem z małej miejscowości i wiem, że gdybym zrobiła podobne wyliczenia wszyscy patrzeliby na mnie jak na wariatkę... Skoro rękodzieło i sama zrobiłam to najlepiej za 10 zł....Niestety część pasjonatów podaje takie ceny swoich wyrobów, że zaczynam zastanawiać się po co oni to sprzedają skoro dokładają do interesu albo "idą po kosztach"....Pozdrawiam wszystkich rękodzielników i życzę doceniających klientów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego znajdują się osoby wystawiające swoje prace za grosze na Allegro a potem ja muszę się tłumaczyć dlaczego ja wyceniam dużo drożej.Musimy same zacząć się cenić i szanować swoją i koleżanek po fachu pracę może wtedy i inni uszanują ceny jakie proponujemy za naszą ciężką pracę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powody są różne. 1.Siedzę w domu to co mi zależy ( ja tak od znajomej usłyszałam). 2.Znalezione u babci w szafie, ewentualnie babcia robi, a rodzina sprzedaje i nawet nie ma pojęcia ile jest naprawdę warte. 3. Kupione na ciuchach za 2 złote.
      Ja mam zamówienie na owalną serwetkę i też mam problem z ceną.

      Usuń
  8. Całkowicie się zgadam ze wszystkimi wypowiedziami. Ludzie zapominają że nad tymi pracami trzeba się nameczyc, i stracić własny czas który można by było poświęcić na coś innego. Dla mnie robótki ręczne to hobby, robię jedynie dla siebie i bliskich. Pracuję zawodowo także jedynie wolny czas poświęcam na nie. Wiem ile pracy trzeba włożyć i stresu czy napewno efekt końcowy będzie się komuś podobał, także warto odpowiednio wycenić własną pracę. Macie rację-trzeba się cenić :) Choć moja koleżanka mówi że taniej bym kupiła gotowe w sklepie ja jej odpowiadam - moje będzie oryginalne i na dłużej się zachowa :D

    OdpowiedzUsuń
  9. o ranyyyy, ale tu dużo matematyki:) oczywiście co racja to racja, choć ja zawsze uważam, że właściwa cena to taka za którą klient chce coś kupić! Życze powodzenie w sprzedażach wszelakich.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze wycenione rękodzieło to drogie rękodzieło, dlatego zawsze chętniej są kupowane drobiazgi bo ich cena jest bardziej dla klienta zadowalająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Interesującego posta napisałaś, to prawda, że bardzo trudno wycenić rękodzieło, mi sprawia to olbrzymią trudność. Od niedawna robię różne rzeczy do sprzedania i nigdy nie wiem za ile je wystawić a szczególnie kiedy widzę np. serwetki wystawione na allegro za takie marne grosiki, że nawet koszt nici się nie zwróci. Dlaczego ludzie nie szanują swojej pracy i pracy innych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, dlaczego ludzie sprzedają tak tanio swoje dzieła. Może są przekonani, że drożej nikt nie kupi?
      Słyszałam o pani, która za robociznę za sweterek robiony na drutach dla dziecka bierze 15 zł,a za dorosłego 40 zł...

      Usuń
    2. Ja byłam świadkiem jak pani sprzedawała skarpetki robione na drutach po 4 zł za parę !!! Sama byłam w szoku.

      Usuń
    3. Ja z kolei widziałam kilka razy ogłoszenia w stylu: "Lubię szydełkować, przyślijcie mi włóczkę, a wykonam za darmo...". To niestety bardzo psuje rynek.
      Poza tym, ludzie sprzedają tak tanio z różnych względów - niektórzy na prawdę nie mają kasy i zależy im na sprzedaniu czegokolwiek za nawet najniższą możliwą cenę. Bo jak ma coś leżeć w szafie i być bezwartościowe - to nawet te głupie 4 zł za skarpetki są już jakąś zapłatą. Niestety ci sprzedawcy nie zdają sobie sprawy, że przyzwyczajają w ten sposób kupujących do bardzo niskich cen rękodzieła. A z drugiej strony kupujący nie mają zupełnie pojęcia, ile pracy wymaga stworzenie czegoś ręcznie. W ten sposób tworzy się błędne koło.

      Usuń
  12. A przy większych zamówieniach (pow 3091zł/rok) powinno się odliczyć jeszcze podatek dochodowy 19% i vat 23%. Wtedy dopiero zostaje jakże przyjemna kwota za godzinę pracy :-P
    Dlatego jak mam sprzedać coś za grosze, to wolę dać w prezencie lub się wymienić :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa! A przy działalnościach gospodarczych comiesięczne składki ZUS... Ciężko na to zarobić... Dobrze, jak wychodzisz na przysłowiowe "zero" ;)

      Usuń
    2. PS. Według mojej wiedzy dochód 1000zł w skali roku nie objęty jest podatkiem (nota bene jest to paradoks!!!)...?

      Usuń
    3. Zgadza się dochód do 1000 zł nie jest objęty podatkiem. A ZUS... szkoda gadać, dobrze że chociaż jest opcja obniżonych składek przez 2 lata.

      Usuń
  13. w poniedziałek koleżanki córka poprosiła mnie o torebkę sowę... na szydełku zrobioną ... i pyta się ile będzie kosztować ... myślę hmmm nie będę z koleżanki zdzierać więc mówię 15 zł na włóczkę a ona na to, że za tyle to w sklepie torebkę kupi ... :)))) takie ludzie mają pojęcie o rękodziele ... PRZYKRE TO ALE PRAWDZIWE !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak jest! Na szczęście są ludzie, którzy doceniają rękodzieło.

      Usuń
  14. Przeczytałam artykuł Kasi z wielkim zaciekawieniem. Powiem szczerze, że współczuję osobom, które żyją z wykonywania rękodzieła. Dopóki, sama nie zaczęłam robić przedmiotów zdobionych decupagem, a potem rozpoczęłam naukę na szydełku, wydawało mi się, że ceny podawane za przedmioty handmade są wygórowane. Codziennie mam do czynienia w swojej pracy z liczeniem kosztów i staram się to robić z ogromną dokładnością. Dlatego też po kilku miesięcznej przygodzie z rękodziełem, jestem w stanie oszacować koszty danego przedmiotu. Tak jak Kasia napisała w swojej wyliczance, często ceny przedmiotów wystawianych na portalach aukcyjnych obejmują w 90% koszty materiałów a 10% to robocizna.Jest to przykre, ponieważ każda z osób robiących HANDMADE w wykonanie przedmiotu wkłada kawał dobrej roboty, ale i kawałek siebie ( niestety każda z nas inaczej pojmuje piękno i inaczej potrafi to wyrazić). Ja obecnie wykonuję przedmioty dla siebie, i na prezenty. Jest to wspaniały sposób na odstresowanie i odreagowanie męczącego dnia w pracy. Życzę takim osobom jak Kasia, aby ludzie, którzy chcą kupować Wasze prace płacili Wam tyle pieniążków, żebyście nie straciły zapału do tworzenia tych małych -Wielkich Cudeniek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ten cudowny komentarz! Staram się nie żyć tylko z rękodzieła chociaż, mimo wszystko zajęcie się w przyszłości jedynie pasją jest moim wielkim marzeniem.

      Usuń
  15. Ajć, ciężki temat... Też mam z tym problem... Mam nadzieje, że niedługo mentalność ludzka się zmieni i docenią te nasze jedyne w swoim rodzaju, wykonane z wielkim sercem, projekty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już dawno wiedziałam o tym, że za pracę wykonaną ręcznie nikt nam nie zapłaci tyle ile jest to czysto rachunkowo warte, bo są to rzeczy drogie. Tak było z obrazami wykonanymi haftem krzyżykowym! Taki obraz powstawał np. przez pół roku:)Doliczjąc drogą mulinę i kanwę i oprawę wychodziła masakryczna kwota więc robiłam dla siebie lub w prezencie i tyle:)! Ciesze się , że ma tak drogą torebkę!Prawdę mówiąc jeszcze jej nie skończyłam!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Przeczytałam wszystkie komentarze uważnie. Cenne uwagi, spostrzeżenia, złote myśli.
    Mój wniosek: nadal pozostaję "rozdawcą" i przestaję myśleć i marzyć o sprzedawcy.
    Kasiu! dzięki za ważny temat. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. oj moja bolączka - cena ... teoretycznie robię głównie dla rodzniny i znajomych w formie prezentów, bo cena jaką trzeba zapłacić wielokrotnie jest dla "zwykłego "odbiorcy za droga. Zalewa nas chińszczyzna i sadze że od niej klienci zaczynają porównywać cenę.. tylko jak porównać śmierdzącą plastikiem np. torebeczkę z hello kitty z ręcznie wykonaną dopieszczoną z kwiatkiem ???? ja bym się nie zastanawiała... ale to jest moje zdanie ...Sądzę że wpływ na cenę ma jeszcze fakt ubożącego społeczeństwa .... a osoby z gotówką wola rzeczy z przysłowiową "metką" ( zara, itp. )
    przykre ale prawdziwe

    OdpowiedzUsuń
  19. Na moim profilu Facebook`owym też mam skopiowany artykuł Yadis o wycenie rękodzieła. Ja najczęściej robię rzeczy z włóczki na drutach, choć zdarza mi się coś "sfilcować". Najłatwiej wycenić mi włóczkowe rzeczy: wyliczam koszt włóczki i dokładam do tego 100%. Jest to cena jaką zgadzają się ludzie zapłacić. Jeżeli wzór jest skomplikowany (ażury, warkocze) to wtedy cena jest wyższa. Ale na szczęście od otwarcia sklepu, zdarzyły mi się jednostki, które zapłaciły więcej niż sobie zażyczyłam twierdząc, że wykonanie na pewno zajęło mi sporo czasu :)
    życzę wszystkim rękodzielnikom takich klientów!
    pozdrawiam
    Monia

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny artykuł. ten sam problem miałam z haftami. Komuś się wydaje że skoro to lubię robić to czemu mam nie zrobić i dać? Jedna mulina ile kosztuje, a gdzie 'dzióbanko w kanwę"?
    Bardzo fajnie to wszystko policzyłaś.
    trzymaj się i nie daj, Twoje prace są warte takich cen.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też od zawsze mam problem z wyceną:(
    Sutasz do taniego rękodzielnictwa nie należy, jakby ktoś zrobił taki artykuł w tej dziedzinie byłoby super.
    Kasiu jeśli takowy gdzieś po drodze blogowego świata napotkasz to proszę podeślij mi:)

    Próbuje właśnie wycenić bransoletkę, którą skończyłam wczoraj... Idealna nie jest, zawsze czuję, że brakuje mi czegoś, że oczekiwałabym po sobie lepszego efektu i w ten sposób zaniżam cenę:(

    Ostatnio też usłyszałam, że 30zł to drogo za moje tęczowe kolczyki;( a tam pełno kamieni hematytu... sznurek sutasz firmy pega... i grosze za robociznę... brak słów.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. No tak, u mnie to samo. Mama pasję ale szycie lalek waldorfskich jest drogie, nawet bardzo drogie. Nie mogę ich sobie ot tak szyć i ustawiać na półce ... traci to nieco sens przy dwudziestej hahaha. Zapraszam do siebie w odwiedziny, może chociaż ktoś pooglada i wesprze dobrym słowem :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Hm, W naszym kraju są ogromne dysproporcje jeśli chodzi o status materialny. Znam panie emerytki, którym ledwie starcza emerytury na jedzenie i leki a nikt ich nie zatrudni, bo wiek nie ten. Ale mają złote ręce do rękodzieła. I wcale się nie dziwię, że sprzedają swoje prace za niskie ceny. Bo dla nich możliwość dorobienia paru groszy to być albo nie być. I nie stać ich na to, by czekać miesiącami na klienta, który zechce kupić za wyższą cenę. Nie poruszyłaś jeszcze kwestii obniżonej ceny dla stałych odbiorców. Bo inaczej wycenia się rzecz, gdy zamówienie jest jednorazowe, a inaczej, jeśli ktoś współpracuje na stałe, zamawiając często duże ilości.
    Moja klientka, (i to koleżanka ze studiów!) mieszkająca w Niemczech, dla której wykonywałam frywolitkowe elementy ozdobne do dzierganych przez nią sweterków, płaciła mi za jeden motyw ( z jej nici jedwabnych) 4,50 zł. W końcu powiedziałam jej, że za taką cenę robić więcej nie będę. Stwierdziła, że w Niemczech nikt nie kupiłby kolczyków z frywolitki za 30 zł i że w Polsce rękodzieło ceni się znacznie wyżej! Na koniec naszej rozmowy napisała na skype: ” Cóż, mamy kapitalizm, a to polega na wyzysku ;) nie na docenianiu pracy…”.
    Zerwałam z nią kontakt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby wyszło na to, że jestem bezduszną bogaczką, która piętnuje ubogich ludzi? :))
      Od ponad roku moim rodzice nie pracują, a ja jestem cholerną studentką matematyki, która przez ogrom zajęć na uczelni nie może sobie pozwolić na stałą pracę. Dorabiam szydełkowaniem. Jestem pewna, że nie utrzymałabym się z tego nawet, jeśli wszyscy klienci płaciliby mi 5 zł za godzinę pracy + koszty materiału. Potrafię dziergać 5 godzin dziennie... To nie jest tak, że wściekam się na ludzi, bo mają za niskie ceny. Po prostu żal mi, że rękodzieło nie jest doceniane.

      O! Bardzo dobrze, że postawiłaś się swojej klientce. To dziwne, że ma takie podejście, jeśli sama dzierga...

      Usuń
  24. Ja też nie robię na "zapas" - nie opłaca się - moje prace powstają na bieżąco - i proszę mi wierzyć nie czekam na klientów- to oni czekają na mnie i na mój czas ... a ceny ? Wyceniłam -
    http://handmadebymama.blogspot.com/2013/08/docenmy-rekodzieo-tak-przy-niedzieli.html

    Kasiu pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedyś pewna pani zaczepiła mnie o firankę, wybrała wzór (bardzo pracochłonny i gęsty z udziwnieniami), wybrała nici - najcieńsze jakie się da w sumie bo "nici bawełniane" z Ariadny ca 1000m na motku. Wielkośc .... 350 na 280 .... Łatwo policzyć ile metrów kwadratowych. Robiłam wcześniej firanki to wiem ile to jest roboty a tutaj było wprost ekstremalnie. Zrobiłam pani wyliczenie, że to co najmniej kilka tygodni dziergania i że chcę od niej 1000 zł plus materiał... Odpowiedź pani: czy ty kobieto jesteś normalna? :D

    Bezbłędne prawda? Ciekawe czy ona by chciała robić pewnie z 5-6 tygodni po kilkanaście godzin dziennie za 1000 zł? Myślę, że nie chciałaby nawet za 2 tysiąc.e
    Ale niestety nie ceni się pracy w kraju, każdy woli od Bułgarów byle badziewie za kilkanascie złotych.

    OdpowiedzUsuń
  26. Trafiłam przypadkiem na tego posta i choć z opóźnieniem - dołączę swój komentarz. Tez kiedyś strasznie się denerwowałam, ze ludzie chcą moje prace za darmo, nawet nie za zwrot kosztów materiałów, uważając, że sam fakt, że podobają im się moje prace i powieszą je na ścianie jest dla mnie zaszczytem i nagrodą. Po latach odpuściłam nerwy, bo na szczęście malowanie nie jest dla mnie źródłem utrzymania. Wyceniam prace podobnie jak autorka posta (liczba roboczogodzin plus koszt materiałów i oprawienia obrazka), co przy 10 zł za godzinę daje około 400 zł za mały obrazek. Tyle kosztują plakaty z IKEA, masowo drukowane, które przecież ludzie kupują! Zawsze okazywało się jednak, że oryginalny obraz to za drogo. Dzisiaj już się nie denerwuję, na prośbę o namalowanie portretu po prostu podaję cenę i nie dyskutuję, bo wiem, że i tak klient nie zapłaci. Maluję obrazki z myślą o stworzeniu kolekcji rodzinnej dla córki i o ozdabianiu własnego domu. Jeśli miałabym kupić taką ilość plakatów lub reprodukcji z IKEA, to ostatecznie i tak wychodzę na plus, bo zamiast masowych kopii mam mnóstwo oryginałów na ścianach, które mam po kosztach. A „klienci” niech sobie idą do IKEA po kolejny tandetny wydruk z kwiatkami :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Od lat robię na szydełku i wydaje mi się, przy znajomości paru innych technik, że to chyba najmniej opłacalna z mozliwych technik...
    Nie dość, że bardzo czasochłonna, wymaga dużej precyzji, żeby rzeczy wyglądały naprawdę dobrze, surowce są drogie (np. bawełna), a do tego ciągle kojarza się z babcinymi wyrobami...
    Jednak jestem przekonana, ze nalezy uczciwie ustalac ceny naszych prac - żeby klient wiedział jak cenne to sa rzeczy. Mi oczywiście tez nie wychodzi nawet 5 zł na godzinę, a kojarzona jestem z cenami - zbyt wysokimi jak na rękodzieło... :) ale poniżej pewnego poziomu nie schodzę i polecam jednak sie go trzymac. Przyjdzie taki czas, że klienci zauważą, że to jest towar luksusowy - bo ze wzgledu na poswiecony czas - jest. Nie da się szybko śmignąć produktów jak w przypadku ceramiki, de coupage, szablonów, itp... nawet, gdyby sie chciało...
    Pozdrawiam wszystkich robiących i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za napisanie tego komentarza. : )
Użytkowników anonimowych zapraszam do pisania e-maili: kasiulkowe@gmail.com

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...