niedziela, 8 września 2013

Pytanie na śniadanie ---> kto szyje na maszynie?

O szyciu marzyłam od dziecka, ale maszynę dostałam dopiero na swoje 22 urodziny, czyli dwa tygodnie temu. Nigdy wcześniej nie szyłam, więc samo poprawne założenie nitki było długotrwałym procesem. W końcu zauważyłam, że "coś" z maszyny wyłazi podczas szycia... Oczywiście był to naprężacz nitki, którego ja zupełnie ignorowałam wcześniej. To nie jedyna głupia rzecz, którą robiłam :))

Jakaż byłam szczęśliwa, gdy ona w końcu zaczęła szyć tak, jak chciałam!

Pierwszą rzeczą, jaką zaczęłam szyć była podszewka do torebki. Takiej zwykłej, prostokątnej torebki. Pierwsze podejście było zupełnie nieudane, bo użyłam zbyt małego kawałka materiału. Z drugim już było lepiej, a poniżej widzicie etap przyszywania drugiej kieszonki. Na tym się wczoraj zatrzymałam.


Między dwoma podejściami do podszewki użyłam maszyny do wykończenia podeszew w kapciowych czołgach (zszycie dwóch szydełkowych brzegów, "pikowanie" podeszwy oraz przyszycie kawałku sztucznej skóry). To było dosyć ciężkie, bo musiałam obniżać podajnik, żeby wcisnąć te grube szydełkowe, zaczepiające się o maszynę materiały, a później i tak miałam wrażenie, że po podniesieniu maszyna nie przesuwa ich odpowiednio.

Finalnie zgięłam igłę, bo stopka mi się przesunęła i musiałam czekać na pomoc, żeby mi ktoś tą zakręconą fabrycznie igłę odkręcił  :))


Spokojnie... Nie zastąpię szydełka maszyną. Nie mogę za długo szyć, bo boli mnie kręgosłup, więc wtedy opieram się wygodnie i dziergam "szydełkowo". Maszyna ma mi pomagać w wykończaniu wszelkich szydełkowych prac :)

Czas na pytanie do Was:

Kto szyje na maszynie?
Co najczęściej szyjecie?


26 komentarzy:

  1. Witaj Kasiu:)
    ja swoją maszynę dostałam w wieku lat 15 od dziadków, bo jak się później, po latach okazało, wszyscy chcieli żebym była krawcową. Maszynę mam do dziś. Kiedyś służyła mi do szycia sukienek, spódniczek i spodni dla dzieci. Potrafię uszyć co nieco z wykrojów, jestem samoukiem. Ale krawcową nie zostałam :). Ostatnio uszyłam tarasolę na taras. Wcześniej pokrowce na krzesła. Przede mną wyzwanie uszycia pokrowców na sofę i dwa ogromniaste fotele, ale to zimową porą :)
    Pozdrawiam i życzę przyjemności z poznawania szyciowego świata. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, na pewno sobie poradzisz z pokrowcami :)
      Ja na pewno nie zostanę krawcową, ewentualnie będę umiała coś uszyć na poziomie podstawowym, zadowalającym mój perfekcjonizm.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Kasia

      Usuń
  2. ja mam maszynę od około miesiąca. Dopiero się uczę tak jak Ty , jednak nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia jak to było z szydełkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czuję, że doskonale Cię rozumiem z tą nauką. Szycie jest fajne i zdecydowanie szybsze niż szydełkowanie :)

      Usuń
  3. kiedyś coś za dziecka próbowałam i się skończyło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam maszynę już od 10 lat i służy mi ona tylko do szycia prostych rzeczy, poszewki na poduszki pod podwijanie spodni. Niestety do szycia mam dwie lewe ręce a nigdy jakoś nie mam czasu, żeby przysiąść nad maszyną i na prawdę spróbować czegoś więcej. Podejrzewam, że ty po kilka dniach jesteś w tym lepsza ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podjęłabym się jeszcze podwijania spodni. :)
      Na pewno brakuje mi wiedzy teoretycznej i sama próbuję: "jak <> uszyła tą kieszonkę"? Potem się okazuje, że muszę zrobić po dwa szwy w jednym miejscu :))

      Usuń
  5. Ja też dostałam maszynę na urodziny. Ale to było ze dwa - trzy lata temu. Na początku zszywałam tylko np. spodenki córki jak się rozpruły, udało mi się też obszyć materiał na tył poduszki (przód był haftowany). Jeszcze kiedyś udało mi się przeszyć sobie palec :> Dopiero w tym roku zaczęłam tak naprawdę szyć. Zapisałam się na Letnią Akademię Szycia i nauczyłam się szyć torebki, kosmetyczki, poduszki, podkładki, spódnice. :))) Na początku trochę zniechęcało mnie to, że co chwilę trzeba zaprasowywać materiał ale już się przyzwyczaiłam. Może w końcu zrobię sobie szydełkową torbę i sama uszyję do niej podszewkę... Zaczęłam nawet myśleć o sukience z szydełkowym karczkiem i materiałowym dołem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Powooooli i mi się marzą jakieś spódnice, ale do tego czasu muszę jeszcze trochę poszyć podszewki do torebek.

      Hm... Prasowanie. To by na pewno pomogło przy szyciu. :)

      Usuń
    2. Ja też się nauczyłam zaprasowywać szwy przed zszyciem :) Wcześniej na to nie "wpadłam a jak ułatwia pracę!!!! :) Też jestem samoukiem

      Usuń
  6. Ja od małego chodziłam z taką czerwoną prawdziwą maszyną na korbkę i udawałam ze szyję (chyba nie było tam igły) później kupiłam taka małą na allegro elektryczną i uszyłam na niej swoją pierwszą torbę ze starych sztruksów. Była genialna! :) Mocna, prosta.. :) Niedawno natomiast dostałam maszynę od chrzestnej mojego taty. Taki stary łucznik elektryczny :) jestem bardzo zadowolona, bo w końcu może wezmę się za ten temat poważniej. Jak na razie tez jestem na etapie ustawiania nitki i tych wszystkich elementów.. :)
    pozdrawiam i życzę czerpania jak najwięcej przyjemności z szycia i życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten etap :) Jest dosyć ciekawy i napełniony chęcią szycia.

      Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
  7. Ja nie szyję, ale marzy mi się maszyna :) Nie wiem, czy bym potrafiła obsługiwać, ale chciałabym bardzo spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Maszynę do szycia dostałam za pieniądze z komunii, więc to już ponad 40 lat temu i wciąż mi służy. Nie lubię szycia. Zaczęłam szyć już w szkole podstawowej. Od razu były to spódnice i inne ciuchy dla mnie, bo byłam gruba i nic nie można było odpowiedniego kupić. Nauczyłam się metodą prób i błędów, ale szyje tylko z konieczności. Właśnie uzbierały mi się już do uszycia trzy podszewki do torebek filcowych i nie wiem kiedy się przemogę. Pewnie jak już całkiem będę zmuszona. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam, przede wszystkim spóźnione życzenia urodzinowe - wszystkiego najlepszego :)
    a co do maszyny do szycia... jest to przydatne urządzenie :) można z jego pomocą wyczarować cudeńka, albo traktować jako pomoc przy innych tworach - np. podszewka do torebki...
    Życzę udanej zabawy i radości w odkrywaniu nowych możliwości (swoich i maszyny) :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zaczęłam szyć jak miałam 10 lat. U Mojej babci stała "Singer"-ka na pedał. Ciężkie to były czasy, babcia szyła "podomki" bawełniane, skracała spodnie, robiła drobne uszytki dla znajomych i trochę zawsze tym zarobiła (sama wychowywała córkę)Jak zauważyła, że ciągnie Mnie do maszyny to kupiła mi na prezent ślubny. Niestety ślubu Mojego nie doczekała. Nie mam zamiłowania do szycia. Szyję jak muszę. Najbardziej nie lubię jak maszyna mi się rozreguluje, ale jak szyje dobrze to jestem w szyciowym "amoku" :D. Szyję wtedy wszystko:)Oczywiście na tyle na ile potrafię

    OdpowiedzUsuń
  11. Maszynę mam od pół roku i ostatnio jestem zafascynowana szyciem. A skąd ta fascynacja? Sześć tygodni temu rozpoczął się kurs szycia na jakuszyc.pl, w którym postanowiłam wziąć udział. Nie miałam nigdy wcześniej żadnej styczności z szyciem więc była to dla mnie niezwykła przygoda. największą radość sprawiła mi własnoręcznie uszyta pierwsza w życiu spódnica - z kontrafałdami:) Szkoda, że kurs właśnie dzisiaj się kończy:( I co ja teraz będę szyć:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Maszyna przydatna rzecz. Szyję od 14 roku życia, a minęło już parę lat. Najpierw proste rzeczy ale później skusiłam się na coś większego i były spódnice, spodnie, żakiety, sukienki. Teraz mam mniej czasu ale marzy mi się tydzień tylko z maszyną. Ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia, a zanim się obejrzysz to niestraszne będą dla Ciebie do uszycia różne części garderoby.
    Trzeba się zapoznać ze swoim pomocnikiem szycia i próbować. Każda maszyna jest inna i nie chodzi tu o firmę. Po prostu egzemplarz egzemplarzowi nie równy. Musisz ją wyczuć. Wiem jedno te dawne były o niebo lepsze niż najdroższe w dzisiejszych czasach.
    Pozdrawiam i życzę miłego szycia.

    OdpowiedzUsuń
  13. jak widać marzenia się spełniają. Ja z kolei miałam zawsze maszynę na wierzchu, bo oboje rodzice coś tam dziergani więc nie opłacało się chować, ale nigdy się do tego nie przykładałam. Coś tam dziergam, ale niekoniecznie bardzo skomplikowane i też kręgosłup tego bardzo nie lubi:)

    OdpowiedzUsuń
  14. NIESTETY NIE SZYJĘ NA MASZYNIE BO MAM SIOSTRĘ KRAWCOWĄ! A tak przy okazji najlepszego z okazji urodzin! Ja mam dzisiaj urodziny i............. mogłabyś być moją córką (syncio mój skończył w maju 23 lata :)Ale co tam wiek! To dzięki Tobie wyszydełkowałam kwiatkową torbę:)! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Powinnaś wejść na stronę intensywnie kreatywna, tam był w wakacje kurs szycia na maszynie, nauka obsługi maszyny do szycia, konserwacja itp. Polecam bezinteresownie tą skarbnicę wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  16. ja całe życie obcowałam z maszyną, bo mamę mam krawcową. Nieczynną co prawda, ale do któregoś momentu szyła dużo. No i choć zawsze mi się to podobało to przez większość życia skracałam spodnie na maszynie mamy:)Dopiero 3 lata temu zapragnęłam naprawdę szyć. I dostałam maszynę. I uwielbiam szyć. Szyję wszystko co akurat podpowie mi głowa. Pozdrawiam i życzę szybkiego opanowania tematu, żebyś mogła się już tylko tym bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przegapiłam ciekawy temat.
    Spóźnione ale szczere życzenia urodzinowe , duużo cierpliwości i uśmiechu :)
    Czy szyję ? Od zawsze. Maszynę do szycia miałam jeszcze zanim głową sięgnęłam stołu. Taka tradycja , w moim domu każda dziewczynka dostawała maszynę do szycia. Chciałam zostać fryzjerką , skończyłam krawiectwo ciężkie :D uwielbiam szyć głównie dla dzieci , swoje "obszywałam" od stóp do głów poczawszy od becików,pościeli ,kaftaników,śpioszków skończywszy na kurtkach ,kombinezonach ... Gdzieś po drodze były stroje karnawałowe ,które szyłam według
    życzeń moich chłopców. Pierwsze stroje galowe , koszule .... Ze swoją maszyną musisz się zaprzyjaźnić , poznać jej wymagania i kaprysy, bardzo pomocne w tej przyjaźni jest żelazko i igła z nitką -czytaj fastryga. To nie prawda , że szkoda czasu na zaprasowywanie czy fastrygowanie , prucie źle zszytego szwu zajmuje znacznie więcej czasu od jego zaprasowania :)Życzę Ci /Tobie dobrej zabawy z szyciem .

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja także szyję.:-) Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś szyłam wszystko, bo w sklepach nie można było nic kupić ładnego i pasującego, za to materiały, nie powiem, były dostępne. Szyłam sobie sukienki, kostiumiki, spodnie, kamizelki,bluzki, potem szyłam dla swoich córeczek. Teraz, ponieważ przerzuciłam się na dzierganie, maszynę używam sporadycznie, ot - jak zamarzy się moim córciom torebka z dżinsu, bądź uszyć z resztek narzutę. Raczej odpoczywam od maszyny, a maszyna ode mnie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja maszynę mam od niecałych trzech lat - nigdy nie szyłam ale bardzo się wciągnęłam i czuję się z maszyną w miarę pewnie. Bardzo lubię szyć.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za napisanie tego komentarza. : )
Użytkowników anonimowych zapraszam do pisania e-maili: kasiulkowe@gmail.com

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...