piątek, 7 grudnia 2018

Moje sposoby na hurtowe dzierganie

Dostaliście zamówienie na sporą ilość maskotek i nie wiecie czy dacie radę? Czy w czasie pracy nie nadejdzie moment zwątpienia i nieodpartej chęci rzucenia zamówienia w kąt i przeproszenia klienta?Jak sobie poradzić z takimi hurtowymi pracami? Jakie ja mam sposoby na takie dzierganie dużej ilości powtarzalnych elementów? 

Zdarza mi się przygotowywać hurtowe ilości maskotek na raz. Mój najbardziej liczny projekt czeka na swój czas i na pewno go niebawem zobaczycie. Ostatnio skończyłam dzierganie 15 małych jelonków i 5 większych. Pewnie pamiętacie je już z moich wcześniejszych wpisów. Powstają od kilku lat dla pewnej firmy. (Nie ma możliwości zamówienia, kupienia wzoru.)

Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o tym, jak znoszę takie długie dzierganie i robienie takich dużych projektów. Może komuś się przyda i pozwoli łatwiej przebrnąć przez tę pracę. No to lecimy...



1. Nastawienie psychiczne

Najważniejsze: mocne postanowienie, że teraz zaczynam, nie dziergam zbyt wiele w międzyczasie i kończę jak najszybciej, żeby się zająć czymś super interesującym. Jeśli w trakcie pracy nad dużym projektem zaczniemy dziergać coś innego, a umówmy się: to "coś" zawsze będzie przyjemniejsze niż duży projekt, to jest spora szansa, że będzie Wam dużo trudniej dokończyć ten projekt lub może się okazać, że w ogóle nie jesteście w stanie do niego wrócić. Mogło upłynąć tak wiele czasu, że nie wiecie, na czym skończyliście, albo nie wiecie jak się to dziergało, albo jakim szydełkiem. 

2. Lista elementów do wykonania

Kolejnym krokiem, który wykonuję jeszcze przed ostatecznym rozpoczęciem prac jest przygotowanie arkusza kalkulacyjnego. Tutaj zdecydowanie ma pole do popisu mój ścisły umysł. Skrupulatnie zliczam w nim wszystkie oczka do wykonania, zapisuję, ile jakich części potrzebuję. Ustalam formuły dzięki, którym pokazuje się procentowy postęp prac. Później w miarę dziergania uzupełniam go na bieżąco i wiem, ile pracy już wykonałam. Bardzo dobrze działa to na moją psychikę.

Możecie tez podejść do tego z mniejszym rozmachem i spisać na kartce wszystkie części, które macie wykonać. Napisy mogą mieć różne wielkości w zależności od wielkości części maskotki. Potem skrupulatnie będziecie zamalowywać, skreślać wykonane elementy aż nie pozostanie nic do zrobienia. 
Mi ten sposób bardzo pomaga i nie wyobrażam sobie dziergania kilku, a nawet kilkudziesięciu maskotek bez zapisywania, ile już mam zrobione.

3. Działanie taśmowe

Przejdźmy do dziergania. Moje prace nad dużym projektem mają charakter taśmowy, tzn, że dzielę zrobienie maskotek na mniejsze zadania i wykonuję powtórzenia każdego z zadań dla każdej maskotki. Zamieszałam? Już tłumaczę. Przy jelonkach prace wyglądały mniej więcej tak:

- wykonanie 20 białych mordek,
- wykonanie reszty głów (x20),
- wykonanie 60 nóg/rąk,
- wykonanie 20 ogonów,
- wykonanie 20 tułowi, 
- wykonanie 40 rogów (najpierw każdy element oddzielnie, a później wspólne szycie),
- wykonanie 40 par uszu,
- wykonanie 40 oczu,
- wyszycie nosków,
- przyszycie oczu,
- przyszycie rogów,
- przyszycie uszu,
- przyszycie nóg (najpierw wszystkie górne, potem wszystkie dolne),
- przyszycie ogonów,
- wyszycie łatek na grzbietach,
- i wreszcie zszycie głów z tułowiami.

Robię tak, ponieważ:

- według mnie tak jest szybciej. Po kilku powtórzeniach wzoru tego samego elementu znasz go na pamięć, więc nie musisz patrzeć na schemat - oszczędzasz czas.
- wydaje mi się, że zrobienie jednej zabawki od początku do końca wymaga potem zaczynania od nowa, a ja jakoś tak nie mogę ciągle zaczynać tych zabawek od nowa. Dzięki takiemu układowi kończy się dopiero na końcu. :D Nie ma jakiś takich małych końców i początków.



Dajcie znać, czy Wy macie jakieś swoje sposoby na radzenie sobie z dużymi zamówieniami? Czy stosujecie którąś z moich metod albo chcecie coś z tego wypróbować?

7 komentarzy:

  1. Muszę bo się uduszę �� każdy zwierzak posiadający 3 kończyny czy niektóre jedynie dwie a inne zero? �� Takie mocne ����������
    Hmm ja to muszę od a do z każdego z osobna zrobić by przejść do następnego (właśnie jestem na etapie hurtowania diabełków, 17 za mną i jeszcze kilka przede mną) ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby emotki się nie wyświetliły to były te puszczające oczko 😄

      Usuń
    2. O widzisz... :) Czyli Ty masz taki punkt siedzenia... Nigdy nie myślałam, że jest coś złego w niepełnych maskotkach. :D
      Podziwiam za takie dzierganie, ja bym nie dała rady.

      Usuń
    3. Nigdy nic złego w niepełnych maskotkach 😁 tylko rozważałam dlaczego na 20 maskotów robisz 60 rąkonóg 😉
      Robienie całej od a do z jest dla mnie swojego rodzaju zróżnicowaniem pracy, żeby nie monotonnie ileś głów z rzędu, później ileś zszywania z rzędu, a na końcu niekończące się zażywanie.. Tak to mieszanie dziergania z zszywaniem 😄
      Jeszcze trochę diabełków a chusta czeka i nęci 😂😭😂

      Usuń
    4. Ha! To jest grubsza rozkmina, bo małych jelonków było 15, dużych 5, więc niewiele się zastanawiając wpisałam liczbę odnóży, którą pamiętałam, czyli 60, co się tyczyło małych, a o dużych zapomniałam. Już poprawiam. :)
      Rozumiem Twoje podejście. Im mniej zszywania tym lepiej. :D U mnie przeważa, to że jak już obiorę strategię przyszywania elementu, to lecę kilka razy. Wiesz: 3 na lewo, dwa do góry...
      Zazwyczaj jest coś ciekawszego do robienia niż hurtowe zamówienie.

      Usuń
  2. Każdy sposób dobry byle przybliżał do celu:)
    Ja nie robię takich hurtowych ilości moich wyrobów ale robienie trzeciej czy czwartej chusty takiej samej zaczyna trochę nudzić. Niestety nie można jej za bardzo podzielić na mniejsze fragmenty więc robię od razu całość. Robię jednak przerywniki tzn. wskakuje inny projekt w kolejkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam za wytrwałość. Ja chyba nie zrobiłam dwóch dużych projektów (ubrań, chust) tym samym wzorem. :)

      Usuń

Dziękuję za napisanie tego komentarza. :)
Użytkowników anonimowych zapraszam do pisania e-maili: kasiulkowe@gmail.com

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...